Co o twojej osobowości mówi etui na telefon

Ilustracja: Ashley Goodall

Psychotesty! Kocham je! Pozwalają poznać samego siebie. Leże nocami gapiąc się w sufit, nie mogąc usnąć, dręczona jednym pytaniem. Kim jestem? Kim tak naprawdę jestem? Co zostanie, jeśli obedrzeć mnie z ról społecznych, uczuć i masek zakładanych na rozmowę o pracę?

Nikt tego nie wie. Jesteśmy rozedrganymi kupami mięsnej galarety, wciąż walczącymi z naszymi uczuciami. Myślę, że to właśnie dlatego tak bardzo lubimy psychotesty – dowiadujemy się dzięki nim, do którego domu w Hogwarcie należymy, jaką postacią z Seksu w wielkim mieście jesteśmy, które kultowe wdzianko z Seksu w Wielkim Mieście najbardziej do nas pasuje lub który drink z Seksu w wielkim mieście smakować nam będzie najbardziej. Niewielkim nakładem pracy pozwalają nam zrozumieć tajemnice naszego wnętrza.

Videos by VICE


Piszemy też o ważnych i mądrych rzeczach. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Teraz moja kolej. Będę was oceniać na podstawie najbardziej niepozornego osobistego przedmiotu, jaki można sobie wyobrazić – etui na telefon. Jak to mówią: co z kejsa to z serca. Za punkt odniesienia przyjmę moich znajomych z pracy, bo są akurat pod ręką.

Co mówi o tobie twój case na telefon? Dowiedzmy się razem!

„Etui z kartami”, jak Royce, szef redakcji VICE Australia

Rozczarowujące. To czysta wygoda. To etui mówi: „Jestem praworządnym obywatelem, kupuję bilety na komunkację miejską, zawsze opłacam mandaty, nie czeka mnie wkrótce rozprawa sądowa w sprawie unikania płatności”. Niedawno urodziło ci się dziecko, więc rozumiem, musisz być „odpowiedzialnym dorosłym”. Akceptuję to, ale wcale mi się to nie podoba. Jesteś szefem redakcji VICE, twój case powinno zdobić coś niezwykłego: stare zdjęcie z okolic roku 2012, kiedy to wraz z Gordonem Ramsayem czołgałeś się po krzakach szukając Kony’ego albo samego Boga – zależy od tego, który pierwszy by się ujawnił.

Jeśli jesteś jak Royce: codziennie przychodzisz do pracy w takiej samej stylówie, czasem tylko zmienisz czarne jeansy na bojówki. Gdybyś kogoś zabił, prawdopodobnie nikt nigdy by się o tym nie dowiedział.

„Kolorowe etui”, jak Issy, autorka tekstów o muzyce

W naszej redakcji takiego etui używa całkiem sporo osób. Historia, jaka się za tym ukrywa, jest tak denna, że wolałabym, żeby była żartem. Otóż jedna z naszych redaktorów stwierdziła, że może dorobić sobie, kupując je hurtowo przez neta i sprzedając za granicę po zawyżonej cenie. Oczywiście nic z tego nie wyszło, „za granicę” okazało się za dużą przeszkodą. Podobnie jak „sprzedawanie” – po prostu nam je dała. Wydaje mi się, że ten case pokazuje, jak mało wysiłku kosztowało Issy zabezpieczenie telefonu. Gdyby tamta dziewczyna nie rzuciła etui prosto w nią, jej komórka pozostałaby niczym nieosłonięta. Takie – darmowe – etui mówi: „Mam to w sumie gdzieś, ale będę udawać, że mi zależy”.

Jeśli jesteś jak Issy: mówisz „chcę się zabić” średnio 4 razy dziennie, za każdym razem jednak z różnym stopniem powagi. Kiedyś prawdopodobnie tworzyłeś zajawkowego zina.

„Proste etui w ładnym kolorze”, jak Anu, producentka wideo

Spójrzcie na tę idealnie zadbaną dłoń. Na te równiutkie paznokcie. Żadnej niedoskonałości. Prosty, stylowy, ale nie nudziarski case. To bardzo wkurzające połączenie. Jeśli masz „minimalistyczne”, ale wciąż „cool” etui na telefon, a twoje dłonie wyglądają, jakbyś co wieczór moczył je w jakimś dziwnym płynie kompletnie powstrzymującym proces starzenia – wkurzasz mnie. Masz wyczucie stylu i pewnie nigdy nie odcięli ci telefonu.

Jeśli jesteś jak Anu: Posiadasz przynajmniej trzy t-shirty od Acne i nigdy nie spóźniasz się więcej niż 10 minut.

„Brak etui”, jak Phill, dyrektor sprzedaży

Jeśli wierzyć krążącej po redakcji plotce, kolekcja ciuchów Comme des Garçons Philla jest tak wartościowa, że jego dom ma specjalne ubezpieczenie. On nie potrzebuje kejsa na telefon, przecież nigdy go nie upuści. Naprawdę się o niego troszczy, zresztą jak o wszystko, co posiada. Spójrz tylko, ani jednej rysy. Poza tym – chyba każde etui popsułoby jego entourage. Brak jakiejkolwiek osłony zdaje się najbardziej stylową opcją.

Jeśli jesteś ja Phill: prawdopodobnie w przeciągu ostatniego roku odwiedziłeś Japonię. Zawsze terminowo spłacasz swoją kartę kredytową. Ktoś prawdopodobnie mówi do ciebie „Tatusiu”.

„Pełno naklejek”, jak Wendy, redaktora działu mody

To gruba opcja. Dużo się tu dzieje, mamy to naprawdę sporo naklejek. Każda z nich jest „słodka” i „urocza”, ale oblepienie całego telefonu tęczami i serduszkami to pomysł rodem z Lizzie McGuire. Wszystkie wlepy pochodzą z produktów znanej na Instagramie firmy kosmetycznej Glossier, co znaczy, niestety, że jesteś biały.

Jeśli jesteś jak Wendy: wciąż czytasz młodzieżowe magazyny, bądź też kiedyś czytałeś, a teraz zawzięcie je hejtujesz. Twoją idolką jest Alexa Chung. W galerii zdjęć znajdują się głównie zdjęcia słodkich zwierzaczków i twojej twarzy.

„Kuloodporne etui”, jak Ruben, nasz operations manager

To poważny case dla poważnego „męskiego” i „dorosłego” samca alfa. Tak zabezpieczony telefon mógłbyś spokojnie zabrać ze sobą na front. Ruben to „prawdziwy facet”. Ma gromadkę dzieci, żonę – tylko jedną z tego, co mi wiadomo – i uwielbia majsterkować. Naprawi wszystko, łącznie z redakcyjnym ekspresem do kawy. „Naprawił” też mojego laptopa, przy okazji usuwając pieczołowicie zbieraną przez ostatnie 4 lata muzykę. Dzięki, właśnie tego potrzebowałam!

Jeśli jesteś jak Ruben: podejmiesz się każdego wyzwania, zarówno fizycznego, jak i intelektualnego, będziesz jednak narzekać przez cały czas. To ty wywalasz planszę od Monopolu, gdy tylko ogarniesz, że możesz nie wygrać tej partii. Twoje ulubione płyty to „Dummy” Portishead, „Kid A” Radiohead i „Folsom Prisson Blues” Johhny’ego Casha.

„Błyszczące etui”, jak Ingrid, redaktorka treści reklamowych

Ingrid nie odpowiada za biznes roku z kolorowymi case’ami, ale pozory mogłyby na to wskazywać. To urocze etui wypełnione jakimś płynem i brokatem. Błyszczy delikatnie przy każdym ruchu. Osobiście nigdy bym czegoś takiego nie kupiła, telefon często mi wypada i bałabym się, że case się rozwali, a płyn zacznie wyciekać. Niemniej jednak wygląda uroczo i jeśli masz coś takiego, prawdopodobnie dajesz się lubić.

Jeśli jesteś jak Ingrid: jarasz się sitodrukiem. Używasz dużo emotek – gwiazdek, kwiatków, serduszek, a w piątki króluje emoji z kuflami wznoszącymi toast. Przydałby ci się nowy mikser.

„Etui z Minionkiem albo czymś równie memicznym”, jak ja, idotka

Ten case może mówić dwie rzeczy: „Jestem uczniem podstawówki, moi rodzice mają za dużo hajsu, więc kupili mi iPhone’a, żebym uczył się francuskiego używając płatnej apki” lub „Jestem osobą, która każdy dowcip powtarza aż do przesady”. W tym wypadku druga odpowiedź jest właściwa. Jeśli masz takie etui, prawdopodobnie wiesz o wszystkim, co dzieje się w internecie i należysz do konwersacji grupowej służącej wyłącznie do wysyłania nagich zdjęć.

Jeśli jesteś jak ja: wciąż dowcipkujesz, by ukryć największy żart. Samego siebie.

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.