Modeselektor z Apparatem debiutując jako Moderat w 2009 roku, stworzyli tak wyrazisty, unikatowy styl w elektronice, że na określenie podobnych brzmień u innych używam już przymiotnika moderatowy. Ich mieszanka ambientowo-rave’owa z pierwszej płyty stała się znakiem rozpoznawczym nowej muzyki Berlina i trudno, by nie znalazła wielu naśladowców (bo przecież jeszcze nie następców). W każdym razie: Moderat szybko zyskali status ikony.
I słusznie, dotychczas byli bezbłędni. Zarówno debiut jak i następca, “II” z 2013 roku, z miejsca właściwie dostawały najwyższe noty, średnie były szanse na to, że krytycy zdołają się do czegoś przyczepić. Idealnie wyważone proporcje napięciowe, stylistyczne, zróżnicowana, a jednak logiczna i zamknięta kompozycja albumu jako całości – produkt kompletny i wzorowy. Kwestią czasu było kiedy ten hype na Moderata, kiedy ten ogólnoświatowy bezkrytyczny niemal zachwyt nad triem, w którymś miejscu w końcu pęknie. I stało się, pierwsza ryska na tym nieskazitelnym obrazku pojawiła się z początkiem 2016 roku i premierą singla zwiastującego “III” – “Reminder”. Ja wprawdzie od pierwszego odsłuchu usadowiłam się w centrum grupy o niezbyt popularnych poglądach, czyli tych zachwalających utwór, ale krytyka pod adresem tria zdecydowania przeważała. Zgodzę się, że więcej tu Radiohead niż na płytach Thoma Yorke, ale jednak “Reminderem” Moderat udowodnili, że nadal są projektem, który może się pochwalić najlepszymi elektronicznymi kompozycjami. Zachowanie równowagi między elektronicznym chłodem, emocjonalnym ciepłem i smakowitymi rozwiązaniami technicznymi nadal stoi na wysokim poziomie. Mimo tego byłam świadoma, że “Reminder” zapowiadał duże zmiany, więc do “III” podeszłam z pewną dozą nieufności. I w takim dystansie pozostałam do końca.
Videos by VICE
Nie bez powodu pojawił się tu tak długi wstęp charakteryzujący styl Moderata, bo na ich najnowszej płycie ta unikatowość zespołu jest właśnie najbardziej deficytowym towarem. Wprawdzie z tygrysa pasów nie zedrzesz i nie ma takiej opcji, żeby Sascha z Modeselektorem zabrzmieli diametralnie inaczej, bo to tak jakby wymagać od skrzypiec, by grały fortepianem. Nie zmienia to faktu, że na “III” jest tak wiele naleciałości i zapożyczeń z szerokiego spektrum dokonań alternatywno-elektronicznej sceny z mniej więcej ostatnich szesnastu lat, ilu nie było zusammen na dotychczasowych dwóch płytach. Ambient, glitch, alternatywny rock i indie elektronika jak z Islandii, zwłaszcza w balladowych (przeważających tu) partiach. Producencko dzieje się mnóstwo, można wiele wyciągnąć z uważnego przysłuchiwania się brzmieniowym niuansom, ale wszystko to kosztem kompozycji, których jakość do tej pory spychała na drugi plan i tak ciekawe zaplecze producenckie. Teraz jest jak w filmie perfekcyjnie wyreżyserowanym, z obłędnymi zdjęciami, ale niezbyt wyrazistymi postaciami, przez co trudno się z nim utożsamić. Choć są wyjątki, w których ta mieszanina solowego Apparata, indiepopowej hymniczności i IDM-ego komplikowania struktur rytmicznych gra na korzyść – “Intruder” to jeden z przykładów. Nie mam w zwyczaju tkać recenzji z analitycznego rozwlekania się nad poszczególnymi produkcjami, dość powiedzieć, że utworów oferujących możliwość granicznego doświadczenia jest po prostu za mało. Szczególnie, że pierwszymi płytami, które nie przestawały ciarzyć ani na chwilę, apetyty Moderat rozbudzili konkretnie.
Nie wierzę w tezy jakoby Moderat tworząc płytę bardziej wyrównaną, piosenkową, brzmieniem odwołującą się do różnych zdarzeń ze współczesnej sceny, a więc i łatwiejszą w odbiorze, chcieli wkupić się w łaski młodszego odbiorcy. Wygląda mi to raczej na materiał nagrany w zgodzie i dogadaniu tria. Nie słyszę tu artystycznych tarć, przez które opóźniła się premiera debitu. Panowie dziś rozumieją się na tyle dobrze, że stworzyli płytę bezpieczną. Czy dogadali się ze sobą czy swoimi emocjami – to mniej istotne. Grunt, że w “III” brakuje pierwiastka konfliktu, w przypadku Moderata “wszystko się zgadza” – to za mało.
More
From VICE
-

Андрей Клеменков/Getty Images -

(Photo by Prince Williams/WireImage) -

-

Jonatan Martin/Getty Images