Większość reporterów relacjonuje wojnę z perspektywy armii, Ty pokazałeś ją z drugiej strony, dlaczego?
Każdy ruch powstańczy jest inny, ale wszystkie mają jedną cechę wspólna – mają gorsze wyposażenie i oczywiście nie posiadają tak ogromnego wsparcia propagandy jak wojska koalicji. Podobna sytuacja do tej w Afganistanie miała miejsce w Peru, gdy media oczerniały oddziały Sendero Luminoso (Świetliste Szlaki). Byłem też świadkiem okrucieństwa ze strony peruwiańskiej armii – mordowanie rodzin, wydłubywanie złotych zębów żołnierzy. Jeśli chcesz potępiać czyny armii, musisz mieć na to dowody. Zawsze łatwiej jest krytykować opozycjonistów, nieważne czy są to ludzie Sendero czy Talibowie. Peru i Afganistan to dwa podobne przypadki, które ukazują w jaki sposób działa wojenna propaganda, typowe konflikty, w których każda ze stron kłamie.
Videos by VICE
Jesteś byłym wojskowym w randze podporucznika z czteroletnim doświadczeniem. Czy kiedykolwiek ktoś oskarżył Cię o zdradę jednej ze stron?
Nie, nigdy nie miałem z tym problemów. Czasami armia zaprasza mnie na wykłady, żebym opowiadał o swoich doświadczeniach jako zakładnik. Otaczają mnie dużym zainteresowaniem na wypadek gdyby sami znaleźli się w takiej sytuacji, chcą wiedzieć co powinni robić. Poza tym wojsko docenia moje doświadczenie, bo mogą dowiedzieć się więcej o ludziach, z którymi walczą.
Jak myślisz, jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość Afganistanu?
Obie ze stron wiedzą, że nie da się wygrać tej wojny. Sądzę też, że wszyscy są już świadomi, że pokój może być osiągnięty tylko dzięki negocjacjom. Najważniejszą kwestią w tych negocjacjach będzie podział władzy i to, ilu talibskich ministrów znajdzie się w przyszłym rządzie Afganistanu. Myślę, że aktualne działania wojsk mają na celu uzyskanie jak największej przewagi, co później ma przełożyć się na władzę w ilości reprezentantów w rządzie. Tak samo sprawa wyglądała podczas wojny w El Salvador, kiedy obie strony walczyły w latach 1993-1999 właśnie po to, aby uzyskać przewagę w późniejszym procesie negocjacji. Smutne jest to, że takie działania pozbawiają życia wielu niewinnych osób.
Z perspektywy wojsk okupacyjnych pozycja Talibów na tej wojnie wydaje się być lepsza.
Talibowie mają więcej przewagi, ponieważ są w stanie ponieść większe straty w ofiarach. Wojska koalicji straciły 700 żołnierzy w 2010 roku i był to najgorszy rok od początku wojny. W tym tkwi różnica. Nie można zapominać, że Talibowie chcieliby zdobyć cały kraj, ale rozumieją, że nie jest to możliwe. Moim zdaniem powinni się cieszyć, jeśli uda im się zdobyć kontrolę nad regionami, gdzie ich wpływy są największe np. Kandahar czy Helmand.
Czy uważasz, że tacy dziennikarze jak Ty, odnajdą swoje miejsce w sytuacji, która sieje duże zamieszanie w mediach?
Jakość pracy reporterów wojennych zdecydowanie pogorszyła się w ostatnich 10 latach. Po pierwsze to kraje zachodu w nich uczestniczą, co ma duży wpływ na sposób przekazywania informacji. Po drugie uważam, że zbyt dużo uwagi poświęca się bezpieczeństwu dziennikarzy. Wielu z nich sądzi, że mogą pisać reportaże w bezpiecznym pokoju hotelowym, a do niebezpiecznych zadań angażować lokalnych dziennikarzy. Pamiętam „jednorazowych Czeczenów” podczas wojny w Czeczenii. Dawano im 50 dolarów i aparat fotograficzny. Jeśli wrócili żywi dostawali następne 50 dolarów. Ale jeśli któremuś z nich coś się stało nikt nie ponosił za to odpowiedzialności. Mimo wszystko, mam pozytywne nastawienie co do przyszłości niezależnych dziennikarzy wojennych. Nie potrzebujemy ochroniarzy ani pancernych samochodów…pracujemy sami i często to właśnie nasze reportaże są najlepsze.
Tekst: Karlos Zurutuza
Tłumaczenie: Katarzyna Rydygier
More
From VICE
-

Photo by Gary Miller/Getty Images -

Photo by Mick Hutson/Redferns -

Screenshot: Wizards of the Coast -

Image: VICE