Każdy z nas miał moment fascynacji nagrodami Darwina. Historie o szalonych samobójcach, którzy ponieśli śmierć w ekstremalnie groteskowy sposób zyskały wielką popularność. Na pewno słyszeliście o kolesiu, który usiłował się zabić. Przywiązał sobie sznur do szyi, połknął truciznę a podczas skoku usiłował strzelić sobie w głowę. Kula jednak trafiła w linę przecinając ją, woda wlała się do żołądka co spowodowało wymioty więc trucizna została wypłukana. Faceta odwieziono do szpitala, gdzie zmarł z powodu wyziębienia organizmu. Człowiek, którego historię mam zamiar przytoczyć zdetronizował samobójcę i moim zdaniem zajął pierwsze miejsce w kategorii bezmyślności. Otóż pewien Szwed uznał, że dobrym pomysłem jest kopulowanie z gniazdem szerszeni. Denata znalazł jego sąsiad, któremu w pierwszym momencie wydawało się, że to zwłoki wieloryba. Ciało było bowiem tak bardzo spuchnięte, że ledwie przypominało człowieka. Tatuaże pozwoliły jednak zidentyfikować ofiarę. Koroner ogłosił, że mężczyzna zmarł od 146 ukąszeń owadów z czego aż 54 były w genitalia. Na gnieździe znaleziono również odciski palców oraz włosy łonowe a w jego wnętrzu nasienie ofiary. Faktem jest, że jad szerszeni jest śmiertelnie trujący dla osób uczulonych. W tym jednak przypadku owadów było tak dużo, że człowiek nie miał szans.
Zobacz też:
Videos by VICE
More
From VICE
-

Photo: mihailomilovanovic / Getty Images -

Photo: Robert Daly / Getty Images -

Photo: Belitas / Getty Images -

Photo: PixelsEffect / Getty Images