Polska bezdomność

Berlin jest coraz bardziej popularny wśród Polaków. Niestety nie tylko wśród turystów czy emigrantów zarobkowych. Język Polski słychać niestety głównie na dworcach metra, na ulicach, w garkuchniach oraz noclegowniach. Jedną trzecią Berlińskich bezdomnych stanowią nasi rodacy. Na ulicy lądują przede wszystkim mężczyźni po trzydziestce, sporadycznie zdarzają się kobiety. Część z nich wyruszyła z ojczyzny za chlebem ale rzeczywistość okazała się dla nich brutalna i padli ofiarami oszustwa. Nikt nie chce wracać do kraju jako przegrany. Jednak jedno łączy ich wszystkich- nałóg. Dlatego kolejną część stanowią okresowi bezdomni (zazwyczaj z okolic około granicznych), którzy przyjeżdżają do niemieckiej stolicy tylko na zimę. Ponoć tam alkoholikowi bez dachu nad głową żyje się lepiej. Mieszkańcy są tam bardziej przychylni, zawsze rzucą kilka groszy. Sami bezdomni sprzedają butelki w skupach. Na tani alkohol wystarcza. Na dworcach mogą przesiedzieć całą noc, nikt ich nie wygania na mróz, do noclegowni mogę wejść pijani. Dostają jedzenie, koce, ubrania. Życie na ulicy nie jest rajem, to wie każde dziecko. Jednak z jakiejś przyczyny Polscy bezdomni nie chcą wracać do ojczyzny. Tylko czasem zdarza się, że uda się odesłać kogoś do Polskich ośrodków odwykowych. Po zakończeniu leczenia owi ludzie tak czy siak wracają na ulice Berlina. 

Zobacz też:

Videos by VICE

Ku pamięci “Głębokiego gardła”
Mroczna barbie

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.