
Zdjęcia ze zbiorów Pavlosa Kaponisa.
Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VICE Grecja.
Dzięki kick-boxingowi dowiedziałem się o sobie paru rzeczy. Wiem na przykład, że jestem w stanie narzucić sobie dyscyplinę – szczególnie gdy trzeba pozbyć się kilku kilogramów bezpośrednio przed walką. Nigdy nie uważałem się za osobę zdyscyplinowaną. Tymczasem przestrzeganie purytańskiej diety polegającej na unikaniu węglowodanów i ograniczaniu kofeiny okazało się łatwiejsze, niż myślałem. Wystarczyło, że miałem przed sobą cel.
Videos by VICE
Mina mi jednak zrzedła, gdy usłyszałem o wyczynie greckiego mistrza tajskiego boksu Pavlosa Kaponisa. Facetowi udało się schudnąć prawie siedem kilo raptem w cztery dni w ramach przygotowań do walki w Hongkongu. Zadzwoniłem do kolesia. Musiałem się dowiedzieć, jak to jest schudnąć tyle, ile przeciętnie waży sześciomiesięczny niemowlak, i czy zdrowie mu nie siadło.
Prawie siedem kilo w dół w cztery dni. Czy to normalne?
Dla mnie to normalka przed każdymi zawodami. Na dzień przed walką odbywa się ważenie, którego wynik decyduje, w jakiej kategorii wagowej będzie walczył zawodnik. Wystarczy, że schudniesz trochę do ważenia, a potem nadrobisz utratę wagi w 24 godziny i już masz przewagę nad przeciwnikiem.
Gdy pierwszy raz brałem udział w zawodach, ważyłem jakieś 74 kilo. To moja normalna waga. Mój przeciwnik ważył ponad 80 kilo, a to już konkretna różnica. W sztukach walki waga zawodników ma decydujące znaczenie.
Dowiedziałem się o manewrze z chudnięciem i postanowiłem bliżej zbadać sprawę. Chodziłem nawet na wykłady z wiedzy o żywieniu, żeby znaleźć optymalny sposób na utratę kilogramów.
Tak gwałtowny spadek wagi chyba szkodzi zdrowiu?
Trzeba znajdować się pod ciągłą kontrolą i opieką lekarza oraz dietetyka. Ten rodzaj diety nie nadaje się dla każdego, bo jest bardzo wyczerpujący. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguje twój organizm. Mam łatwiej, bo moje ciało zdążyło się do tego przyzwyczaić. Schudłem tak już cztery razy.
Jakieś ryzyko musi jednak występować…
Największym jest odwodnienie, bo spadek wagi osiąga się głównie przez utratę wody. Z tego powodu przez cały miesiąc przed walką trzeba przestrzegać ścisłej diety. Do tego dochodzi odpowiedni trening, bo odwodnienie to jedno, ale przecież musisz nabrać sił, żeby wygrać walkę.
Co trzeba zrobić, by tyle schudnąć?
Trenuję dwa razy dziennie: godzinę rano i półtorej wieczorem. Nie przemęczam się podczas treningów, bo chodzi tylko o utratę wagi. Noszę też specjalny kombinezon, który zwiększa wytwarzanie potu podczas treningu, co pozwala mi zbliżyć się do docelowej wagi.
Odpowiednio się również odżywiam. Porzucam węglowodany na rzecz białka, które stanowi dominujący składnik mojej diety. Na śniadanie zjadam parę białek z jaj i kromkę chleba. Na obiad musi mi wystarczyć sałatka, a na kolację nieduża porcja mięsa. To wszystko.
Jak udało ci się wrócić do wagi wyjściowej w jeden dzień?
To trudniejsze niż chudnięcie. W jeden dzień musisz dowalić dobrych parę kilo. U mnie wygląda to tak, że przez cały dzień jem nieduże porcje, a co pół godziny piję wodę. Gdy śpię, moja ekipa budzi mnie na posiłki. Trzeba bardzo uważać, żeby się nie przejeść, bo można sobie mocno zaszkodzić.
A jak radzisz sobie z tym psychicznie?
Myślę tylko o ważeniu. Taka sytuacja jest stresująca. Ale na tym polega ta robota i nie mam z tym problemu. W końcu każda praca wymaga poświęceń.