Czy wiedzieliście, że żadne pierdnięcie nie jest podobne do drugiego? Tak, to prawda. Pierdy są w tym względzie trochę podobne do płatków śniegu. Małych, niewidzialnych, śmierdzących płatków śniegu.
Choć większość ludzi po 10. roku życia jest dobrze obeznana ze wszystkimi aspektami pierdzenia: dźwiękami, zapachem i innymi zjawiskami, a nawet dowcipnymi określeniami konkretnych rodzajów bąków, to tylko nieliczni znają podłoże ich niezwykłej różnorodności. Czy umielibyście wytłumaczyć uporczywą pikantność „ciepłych pierdów” inaczej niż: „ten był ostry”? Czy potraficie użyć do tej charakterystyki fachowych terminów i naukowej precyzji? Ja nie. I to przepełnia mnie smutkiem. Dlatego, w celu naprawy skutków tego skandalicznego przeoczenia w amerykańskim publicznym systemie edukacji oraz z zamiarem poznania wszystkich poufnych informacji o dupnych gazach, zorganizowałem małą nasiadówkę z Dr. Lesterem Gottesmanem, proktologiem z St. Luke’s Roosevelt , który, oprócz niezwykłego zawodu, całe życie musi znosić swoje osobliwe podobieństwo do Jerry’ego Springera.
Vice: Witam Dr. Gottesman, a więc dzisiaj porozmawiamy o pierdach.
Videos by VICE
Dr. Gottesman: Tak, przypuszczam, że tak.
O co chodzi z tą różnorodnością dźwięków, które towarzyszą gazom? Dlaczego niektóre wylatują świszczące, a inne furczą jak ciężarówka wjeżdżająca pod górę?
Rodzaje i obfitość wzdęć zależą bezpośrednio od objętości połykanego powietrza oraz zdolności jelit do przemiany jedzenia w gazy. Jeśli mówimy o samym puszczaniu bąków, ma to również związek z kształtem zwieracza odbytu. Jeśli zwieracz jest zaciśnięty, pierdzenie będzie wydawało inny odgłos, niż wtedy, gdy jest rozluźniony.
Nierzadko moje pierdy odbieram jako dosłownie gorące – w fizycznym sensie. Co wywołuje to wrażenie?
Odczuwanie ciepła jest uzależnione od wewnętrznego zwieracza odbytu. Jeśli otwiera się podczas pierdnięcia, to mała drobinka tego, co zostało wcześniej zgromadzone w odbytnicy, dostanie się do odbytu. To normalna reakcja. Jeśli gazów jest stosunkowo niewiele i są wydalane wolniej, pozwolą ci odczuć swoje ciepło. Jeżeli natomiast w danej chwili pierdzi się częściej, będą one wylatywać tak szybko, że nie dadzą ci tego doświadczyć.
Czy temperatura powolnych, ciepłych bąków jest faktycznie większa niż tych szybkich i odczuwanych jako chłodniejsze?
Temperatura powinna być ta sama. Powtarzam, to jest zależne od objętości oraz szybkości, z którą puszcza się bąki.
A skąd się bierze ich zapach?
Mówiąc ogólnie, zapach związany jest z zawartością absorbowanych produktów, na przykład metanu, który wytwarzany jest w procesie fermentacji resztek pokarmu i to on powoduje przykry aromat gazów. Kiedy rodzi się dziecko, musi ono przejść przez waginę, a wtedy zostaje zainfekowane przez bakterie z jelita matki. To są bakterie, z którymi żyjesz później cały czas. Tak samo jak specyficzne są bakterie, tak i każdy człowiek ma odmienne możliwości w zakresie trawienia produktów zbożowych, mlecznych i tak dalej. A jeśli nie trawisz ich właściwie, to wytwarzasz dużo metanu oraz sporo kwasów, które sprawiają, że defekacja staje się cuchnąca.
Czekaj, zatrzymajmy się jeszcze na tym wątku z waginą.
Dziecko rodzi się ze sterylnym przewodem pokarmowym. Podczas porodu, gdy występuje dużo różnych wydzielin, czyli stolca i takich tam, jelita dziecka zostają zasiedlone przez bakterie matki, w skutek czego powstaje unikatowy dla każdego człowieka zapach pierdów. Istnieje także inna teoria, według której jelito jest zasiedlane przez kilka pierwszych miesięcy życia dziecka, kiedy doświadcza ono wielu kontaktów z fekaliami, ale to jednak prawdopodobnie nie wpływa na zapach tak bardzo, jak pierwotne narażenie dziecka na kontakt z wydzielinami matki podczas porodu.
Wow. To jest prawdziwy grzech „dupo-rodny”. Czy w takim układzie to, co jadła matka, ma wpływ na jakość bakterii, które od niej dostajesz?
Tak. Co więcej, ostatnio popularność zdobywa teoria, że to wyrostek robaczkowy przechowuje zasoby bakterii. W razie gdyby z jakiegoś powodu bakterie w jelicie zostały wybite przez antybiotyki, wyrostek potrafi odnowić ich kolonię bakteriami, które dostałeś od matki w spadku podczas narodzin. To nowe wyjaśnienie tego, po co właściwie jest wyrostek.
Czyli indywidualny charakter pierdów w całości zależy od tego, ile twoja matka miała w tym czasie kupy w odbytnicy…
Nie chodzi o ilość stolca, ale o jakość bakterii.
OK., ale czy tylko to determinuje aromat twoich bąków?
Nie, są także inne komponenty. Pierdzenie jest wytworem zasadniczo dwóch rzeczy. Jedną z nich jest objętość powietrza, które połykasz – dlatego ludzie pijący dużo napojów gazowanych, żujący gumę, ssający cukierki, mają zawsze dużo powietrza w jelitach, a ono zostaje przemienione w gazy. Drugim składnikiem są produkty wytwarzane przez jelita. Zadaniem jelita jest rozkład składników odżywczych czerpanych z pożywienia, czyli białek, cukrów i tłuszczy. Jelita produkują w procesie rozkładu albo siarkę, albo metan, a żadne z nich nie pachnie wyśmienicie. Załóżmy na przykład, że jelito jest wypełnione w danym momencie owocami lub fasolą oraz, że siedzą one w nim przez kilka dni. To wszystko zaczyna fermentować coraz bardziej i bardziej do czasu, aż staje się naprawdę śmierdzące. Takie zjawisko jest odwrotnością sytuacji, w której po zjedzeniu takiej samej fasoli, wypróżnisz się naprawdę szybko, powiedzmy do ośmiu godzin po spożyciu. Nie będziesz miał takich samych gazów jak w poprzednim przypadku. Czyli wszystko zależy od tego, jak szybkie jest twoje trawienie i przemiana materii. Większości ludzi strawienie i wydalenie tego, co zjedli, zajmuje około 32 godzin. Należy zauważyć, że to dane uśrednione, co oznacza, że są też tacy, którym trawienie zabiera nawet trzy, cztery dni, więc rozkładająca się w ich jelitach fasola może wyprodukować znacznie większą ilość gazów, puszczanych potem znacznie częściej i mających bardziej wyrazisty zapach.
Jaka jest przyczyna wzrostu ilości wydalanych gazów po wypiciu kawy lub piwa?
Piwo jest gazowane, a to powoduje, że chce się pierdzieć. Kawa natomiast wypływa na rozluźnienie zwieracza, dlatego kiedy pijesz coś z kofeiną, zdarza ci się pierdzieć częściej bez kontroli i przez przypadek, niż kiedy pijesz coś bez niej.
Wiele razy, gdy wstaję naprawdę bardzo wcześnie, mam gorsze gazy, niż kiedy budzę się później w ciągu dnia. Tak dzieje się ze wszystkimi, czy to tylko mój kłopot?
Masz bardziej przykre gazy, kiedy wstajesz wcześnie rano?
Tak, na przykład gdy wstaję z jakiegoś powodu, powiedzmy, o szóstej, będę pierdział przez kilka pierwszych godzin znacznie częściej niż wtedy, kiedy budzę się o dziewiątej albo później.
A kiedy się wypróżniasz?
To pierwsza rzecz, jaką robię rano.
A czy twojemu wypróżnianiu towarzyszy duża liczba gazów?
Tak, ale próbuję ci powiedzieć, że kiedy wstaję o normalnej porze, nie pierdzę aż tak dużo, z kolei gdy obudzę się naprawdę wcześnie rano, niezależnie od tego czy się wysram, czy nie, tona gazów będzie się ciągnąć za moim tyłkiem.
Możliwe, że twój organizm trawi tym dokładniej, im dłużej śpisz. Jeśli wstajesz o szóstej i załatwiasz się od razu, jelito nie ma aż tyle czasu na rozłożenie resztek pokarmu, więc to, co z ciebie wychodzi w postaci gazów, jest efektem niedokończonego procesu metabolizmu. To może być odpowiedź na twoje pytanie, ale mówiąc szczerze, pierwszy raz słyszę o czymś takim.
Cóż, trochę to żenujące. Przejdźmy do innego tematu. Zakładam, że kojarzysz zjawisko: „ojej-kupka”?
Nie, co to jest?
Mam na myśli sytuację, w której myślisz, że pierdniesz, ale zamiast samego bąka, wylatuje kawałek stolca.
A, tak, jasne.
Zauważyłem, że często takiego wypadku nie poprzedza sygnał potrzeby wysrania się. Czujesz po prostu, jakby miał to być zwykły pierd. Czy ma to jakiś związek w prędkością przemieszczania się kupy albo jej miejsca w przewodzie pokarmowym?
Nie, ma to związek z mięśniami zwieracza. Są tam dwa kontrolujące mięśnie. Pierwszy z nich, wewnętrzny mięsień, pracuje cały czas. To ten, który jest odpowiedzialny za możliwość siedzenia bez równoczesnego wypróżniania się na krzesło. Jest także mięsień zewnętrzny, którego zachowanie w dużym stopniu zależy od twojej woli, podobnie jak bicepsa. Dlatego kiedy musisz powstrzymać stolec, on będzie trzymał go w środku. Zjawisko, o którym mówisz, może wystąpić z kilku powodów. Może być tak, że mięsień staje się bardzo niestabilny, co oznacza, że każda najmniejsza porcja stolca powoduje jego rozluźnienie. Czasami rozluźnia się za bardzo, więc kupa może się bez trudu wyśliznąć. Drugim wyjaśnieniem może być to, że masz hemoroidy. Wprawdzie wszyscy je mają, ale ludzie z większymi hemoroidami czasami doświadczają wylatywania spomiędzy nich bąków, zabierających ze sobą wydzielinę produkowaną przez hemoroidy, która też może brudzić bieliznę.
To jest naprawdę ohydne. Jak długo pierd siedzi w naszym ciele, zanim je opuści?
Około 30 godzin. Musi przejść przez 1,5 metra jelita grubego i 6 metrów jelita cienkiego.
To jest sonda analna. Ta czarna rzecz cała wchodzi w środek.
Jaka jest różnica pomiędzy bekaniem a pierdzeniem? Dlaczego część gazów wylatuje przez usta, a inna cześć przez odbyt?
Ma to związek z rozmieszczeniem mięśni i częstotliwością skurczy w twoim żołądku. Jeśli szybko wypijesz dużą ilość napoju z bąbelkami, jeżeli żyjesz według zasady: „razem z colą smakuje lepiej” i w dodatku puszkę opróżnisz szybko, wytworzy się tyle gazów, że będą musiały szybko znaleźć jakieś ujście, a najkrótszą drogą jest powrót do miejsca, z którego przybyły. Jeśli natomiast wypijesz na raz małą ilość, to napój będzie miał czas, żeby przejść przez jelito cienkie i dotrzeć do jelita grubego, gdzie zacznie fermentować.
OK., skoro doprowadziłem cię już do tego miejsca, jakie były najdziwniejsze rzeczy sterczące z tyłka, które miałeś okazję widzieć?
Och, po trochu ze wszystkiego: butelki po piwie, butelki po mleku, każdy gatunek warzyw znany ludzkości.
Czy widziałeś kiedyś butelkę piwa, która pękła tam w środku?
Nie, butelki mają raczej tendencję do tkwienia w stanie nienaruszonym, są robione z trwałych materiałów. Widziałem także balony, kondomy, zabawki na baterie, które ciągle jeszcze działały.
Kaczy chód takich pacjentów musi przykuwać uwagę…
Cóż, z reguły czekają do późnego wieczora, bo nie chcą być widziani. Czasami musimy ich operować.
Spotykałeś więcej kobiet czy mężczyzn w takim stanie?
Kobiet było dużo, nawet więcej niż mógłbym sobie wyobrazić, ale częściej jednak byli to mężczyźni, przeważnie geje. Miałem także pacjentów, którzy chcieli, żebym zrobił im operację w celu zmiany tonacji puszczanych przez nich bąków na bardziej pociągającą.
Chyba sobie robisz jaja. Jakich niby dźwięków oczekiwali?
Z reguły ich gazy miały wysokie, piskliwe tony, a oni chcieli, żeby były niższe i bardziej głębokie.
Jak baryton kontra piszcząca zabawka?
Mniej więcej. Dlatego musiałem tak wyregulować im odbyt, żeby brzmienie pierdzenia było przyjemniejsze.
Pieprzysz, naprawdę to zrobiłeś? Ktoś ci zapłacił, żebyś poprawił barwę jego pierdów.
Niektórzy starali się nawet o refundację z ubezpieczenia.
Które ubezpieczenie pokrywa takie koszty?
Żadne, jak dotąd wszystkie firmy ubezpieczeniowe odmawiały zwrotu kosztów. Ale ludzie próbują, a jak się nie udaje, to płacą z własnej kieszeni.
Czy przychodzą ci do głowy jakieś inne dziwne rzeczy?
Widuję sporą liczbę gejów, którzy robią sobie fisting albo double fisting, jak to nazywają. Dlatego musisz stawać na rzęsach, żeby przewidzieć, co mogli sobie uszkodzić, żeby później sprawnie naprawić rezultaty takich szaleństw. Miałem też kiedyś pacjenta, który był na cracku, to raczej pewne, ale nie o tym jest ta opowieść. Trafił do mnie po tym, jak postanowił umieścić na schodach kij do skakania, wiesz, taką zabawkę pogo stick i tym kijem wystrzelił prosto w swój tyłek, czym zmasakrował sobie jelita i prostatę.
O mój boże, powiedz, że żartujesz.
Niestety nie. Kolejnym przypadkiem, jaki przychodzi mi w tej chwili do głowy, jest kobieta, która wzięła trzepaczkę do jajek i wsadziła w odbyt swojemu mężowi. To naprawdę nieźle mu zaszkodziło. Muszę jednak przyznać, że jeśli już zdarzają mi się tacy pacjenci, to albo są na cracku, albo na kokainie.
Rozmawiał: Jonathan Smith
Tłumaczenie: Katarzyna Bieniasz
More
From VICE
-

Photo: SafakOguz / Getty Images -

Photo by Jeff Hahne/Getty Images -

Photo by Mick Hutson/Redferns -

Illustration by Reesa