ZAMILSKA

W muzyce nie idę na żadne kompromisy

|
cze 16 2014, 9:01am

Z jednej strony wiedząca czego chce, bezkompromisowa z tendencją do wywoływania burz, z drugiej pełna pokory dziewczyna, w której głowie przed koncertami kłębią się czarne myśli, czy aby na pewno czegoś nie rozwali.  Na kilka dni przed jej trzecim koncertem w Warszawie rozmawiamy o buncie, misji i przeszłości, ale przede wszystkim muzyce.

Znalazłam Twoje stare konto na Youtubie, jak z mrocznego ambientu przeszłaś do obecnego stanu rzeczy?

To konto to jest zabawna sprawa,  ono istnieje, dlatego, że nie mam do niego hasła. Bardzo długo szukałam możliwości, aby je wykasować, ale stwierdziłam, że może fajnie, że można zaobserwować zmiany, które zaszły. To jest dość dużo ciężkiej pracy, rozwijania własnego gustu i szukania w muzyce czegoś, co akurat w danym momencie mi odpowiadało.

W jednym z wywiadów mówiłaś, że UNTUNE jest dla Ciebie „ środkowym palcem skierowanym na przeszłość”.

Środkowy palec skierowany na przeszłość… Chodziło właśnie o pewnego rodzaju postawienie kreski. Wtedy wyprowadziłam się do Katowic. To może nieładnie brzmi, bo nie jestem osobą, która pali za sobą mosty, ale myślę, że chodzi tu o moją ciężką przeszłość w Cieszynie, wszystkie lata studenckie, znajdywanie własnej tożsamości przede wszystkim muzycznej i postawienie na swoim, że potrafię, że jak będę coś chciała zrobić, to tego dokonam.
 

Bardzo ciężko jest znaleźć informacje na temat Twoich początków.

Wszyscy to mówią, ale muzyka zawsze była w moim życiu i funkcjonowała od najmłodszych lat. Zaczęło się od gry na garnkach, która nie była może zbyt profesjonalna, potem w wieku 12 lat zaczęłam znajdować proste programiki do robienia muzyki. To wyglądało tak, że wycinało się coś z utworu, odwracało się,  dodawało do tego bit i powstawał nowy utwór. Jestem samoukiem, do wszystkiego dochodziłam sama metodą prób i błędów.
 

Nie chciałaś iść na studia muzyczne?

Nie, ja zawsze byłam przeciwna tego typu studiom, bo uważam, że studia muzyczne i ogólnie artystyczne robią kopie z ludzi, to jest po prostu wiesz, stempelek, stempelek. 
 

Ale inspirujesz się innymi artystami/muzykami?

Inspiracja na pewno, nie da się odrzucić tego, czego słuchasz. Jak robiłam UNTUNE, to chodziłam na jeszcze większą ilość koncertów. Nie chodzi o naśladownictwo, kopiowanie, ale jeżeli masz wyrobiony własny gust muzyczny to nie da się nie przekładać go na Twoją własną twórczość. Pierwszą artystką, którą zaczęłam świadomie słuchać, była Bjork. Każda płyta jest inna i ona się tym kompletnie nie przejmuje, że musi być w danej szufladce. Odchodzenie od gatunku i robienie płyty pod wpływem emocji to moja droga. Ja już nie zrobię takiej płyty jak UNTUNE, to jest dla mnie zamknięta historia.

W jednym z wywiadów wspominasz, że chciałabyś na swoich koncertach odejść od wizuali, ale z drugiej strony jesteś opisywana jako osoba, która ze sztuką wizualną jest ściśle związana.

Według mnie koncert jest zupełnie innym doznaniem niż  jak siadasz przed komputerem i oglądasz coś na YouTube’ie, na koncercie chciałabym żeby ludzie skupiali się na muzyce i odpływali, a jeżeli masz dodatkowe bodźce to rozpraszają one Twoją uwagę. Mam taką misję do spełnienia na koncertach. Chciałabym zgarnąć ludzi jak najbliżej siebie. Uwielbiam kontakt z publiką, nie mam nic przeciwko otaczającemu mnie szaleństwu, tego typu koncerty są najlepsze na świecie.
 

Masz jakąś misję w tym co robisz?

Sądzę, że tak, myślę, że gdyby tej misji nie było, nie byłoby UNTUNE, nie byłoby tej płyty i nie byłoby tego całego szaleństwa. 
 

Nie czujesz się zmęczona?

Absolutnie, każdy wyjazd mnie nakręca, nie czuję fizycznego zmęczenia w momencie gdy mam wyjazd dzień po dniu, gorzej jest jak wracasz do domu po pełnym napięciu, to są dwa dni leżenia w domu z depresją. Trudno jest siedzieć po maksymalnym nakręceniu w ciszy.
 

Uważasz siebie za buntownika?

Wiesz co, ja mam w sobie dużo buntu i ten bunt jest związany z tym, że chciałabym przełamywać wszelkie stereotypy. Wydaje mi się, że jestem dumna z jednego aspektu, który mi się udał, czyli przełamanie bariery pomiędzy muzyką niezależną, całkowicie undergroundową a mainstreamem, bo nie oszukujmy się, nie jestem już w tym undergroundzie. W tym wszystkim najważniejsze jest, że odbiorcy to podchwycili i że muzyka połączyła ludzi z różnych gatunków. Myślę, że właśnie ten bunt nie pozwalał mi nigdy na kategoryzowanie. W muzyce nie idę na żadne kompromisy.
 

Zauważyłam, że teledyski do Twoich utworów mają modową estetykę, w jednej z recenzji ktoś wspomniał, że utwory z UNTUNE mogłyby stanowić ścieżkę dźwiękową do pokazu… 

Nie wiem skąd mi się to wzięło, od zawsze lubiłam oglądać FashionTV, jak te modelki sobie tak ładnie chodzą i to wszystko jest takie estetyczne. Nie chciałam z teledysków zrobić totalnej cegłówki, na zasadzie jest ciężka muzyka to mrok też musi się wylewać z teledysków, krew, ludzie się zabijają. Myślę, że tu chodzi o specyficzną estetykę, bardzo lubię takie klimaty, może tego po mnie za bardzo nie widać, ale właśnie piercingi, tatuaże, maski…
 

To czemu nie nosisz maski?

Nie potrzebuję tego, gram jako ja, nie przebieram się, nie udaję nikogo. Po tych paru latach grania wyrobiłam sobie szacunek. Jestem zazwyczaj jedyną dziewczyna w line-upie, jedyną dziewczyną na składzie, jedyną dziewczyną w całym klubie. Byłam traktowana jako ktoś, kto sobie wymyślił, że „chce się pobawić i to jest taka zajaweczka, zaraz jej przejdzie, dziewczyna na pewno nie może się znać na sprzęcie, nie może wiedzieć, gdzie włożyć jakiś kabel.” Teraz w tym kręgu, w którym się obracam, nigdy nie spotkałam się z nagonką, że jestem dziewczyną, wręcz przeciwnie! (śmiech) Kiedyś zapytano mnie, czy nie uważam, że gdybym była chłopcem, to nie udałoby mi się znaleźć w miejscu, w którym jestem.. Podejrzewam, że nie do tego stopnia. Jest nas mało w Polsce, starałam się wyliczyć producentki, które tworzą własną muzykę i grają koncerty. W Polsce to jest jeszcze egzotyka.
 

Najlepiej wspominany koncert?

Na pewno ten mój pierwszy w Warszawie jeszcze w Powiększeniu. Bardzo ważny koncert, ponieważ to był pierwszy duży, mój. Doskonale pamiętam moment, w którym zobaczyłam swoją twarz na plakacie, byłam w ciężkim szoku. Przyszła masa ludzi i wszyscy się bardzo dobrze bawili. Był bis. Byłam tak naładowana emocjami, coś fantastycznego, wtedy właśnie poczułam, że jestem we właściwym czasie, na właściwym miejscu. Potem powrót do Poznania, na Before Malta był fantastycznym przeżyciem. Od ludzi biło tak fantastyczną energią i razem bawiliśmy się tak doskonale, że wychodziliśmy cali zalani potem i wodą. 
 

Wróciłaś właśnie z Rzymu.

Rzym był totalnym szaleństwem, Rzym miał taki rozstrzał gatunkowy, że ja w danym dniu byłam jedyną osobą grającą elektronikę i Włosi powiem Ci szczerze byli mocno zaskoczeni. Oni chyba nie wiedzieli do końca tak naprawdę o co chodzi. Czułam, że to dla nich jest totalna nowość i nie wiedzieli za bardzo co mają ze sobą zrobić, czy oni mają tańczyć, czy mają stać i słuchać, czy mają wyjść… 
 

Nie boisz się reakcji publiki na Tauronie?

Taurona się bardzo boję, ale to jest pozytywny strach. Jest ogromną imprezą, publiczność tam jest mega świadoma, wie czego chce, przede wszystkim rozumie muzykę i to jest odpowiedzialność. Ja jednak w tym wszystkim popadam w za dużą ilość kompleksów. Od razu mam czarne myśli, że zaraz coś zniszczę, rozwalę, spalę głośniki, coś się posypie!
 



Masz tendencję do wywoływania burz?

No tak, to było powiedziane przy okazji mojego wpisu na Facebooku, że nie zamierzam grać za darmo na festiwalach, no bo dlaczego mam to robić? A ludzie odebrali to jako przejaw gwiazdorstwa. Zdziwiło mnie to, chociaż bardziej rozbawiło, bo moją pierwszą myślą było; „No to idź do pracy i popracuj sobie miesiąc za darmo.” Jeżeli ludzie chcą czegoś naprawdę dobrego na scenie, no to to jest mój zawód, to jest moja praca, ja poświęcam temu czas, energię, życie. Żyję tylko tym. Zarzuca mi się, że jestem młoda i powinnam mieć więcej pokory, ale myślę, ze mam tej pokory aż zanadto, tylko wiem, czego chcę. 
 

Jesteś zadowolona z pracy jaką do tej pory wykonałaś?

UNTUNE na pewno traktuję jak swoje dziecko, pierwsze, najważniejsze. Jestem z niego dumna, myślę, że sobie, osobiście nie mam nic do zarzucenia jeśli chodzi o tę płytę, nie poszłam na żaden kompromis, musiałam się zmierzyć z presją, nagrałam płytę taką, jaką ja chciałam, nie zrobiłam niczego pod publiczkę i  każdy dźwięk pozostał taki, jak założyłam. Wiem, że będę stawiana w takich sytuacjach, że będę musiała powiedzieć stanowczo nie, bo jeśli się zgodzę to stracę siebie, stracę twarz, nie będę mogła sobie faktycznie spojrzeć w lustro. Miałam propozycje, którym musiałam odmówić, bo to nie byłoby moje, ale jeśli ktoś mi daje wolną rękę to okej.
 

Czujesz się punkiem XXI wieku?

Faktycznie, ktoś tak ocenił moją muzykę, że moje techno jest punkowe. Nigdy nie byłam punkiem, nie słuchałam punku, przynależałam do heavy metalowców, a potem, tak to się chyba mówiło, skejtów, teraz jestem sobą i to jest fajne, że jednak w Polsce udało się to zrobić. 

TEMPLES

RÖYKSOPP I ROBYN WYKOPALI POPOWY DIAMENT

FESTIWALOWICZ ZROBIONY W POLSCE

Więcej VICE
Kanały VICE