„No to się bawcie, czereśniaki, a ja jadę dalej”, miał powiedzieć Stachursky na koncercie gdzieś na mazowieckiej wsi. To były lata 90., w których się działo, ludzie nosili koszulki LGG i dresowe gacie niezależnie od kasty. Po lekcjach „Krzyżówka szczęścia”, a potem „Clipol”, co tydzień „30 Ton”, a w tym czasie oceany kasy zmarnowanej przez majorsów na zespoły-pewniaki i grube sryliardy na konto niepozornych dj’ów z Lędzin czy Wieliczki i ich dziarskich wydawców.
Jestem z natury śmieciarzem, lubię makulaturę i mam dobrą pamięć – oto ścieżka dźwiękowa do 90sów, która nie da wam spokojnie spać.
DANIEL RAVER
Videos by VICE
Porządne 90sy: Daniel to był rejwer. Lekko haciendowe bity, ludzie w tle tańczą w swetrach i kurtkach CHIEMSEE. Daniel kiwa się na tle kiosku. Specjalista z YouTube mówi, że ten utwór powstał na Amidze, co oznacza +100 do respektu.
Niestety, Daniel powrócił ze światowymi ambicjami. Ma trochę mniej szyi niż miał i jest mniej gibki. Jeśli będą kręcić sequel „Zoolandera” w świecie, dla odmiany, trzecioligowych modeli, zda się na statystę. Podniósł mu się ton głosu i stęka po angielsku – nie będzie z tego żadnej grzesznej przyjemności. Przykro nam, Danielu. Wolelibyśmy widzieć cię jako Technovikinga. Na szczęście, na YouTube można zobaczyć booklet z płyty „Faza” w odcinkach!
HALYNA
Halina jest poza wszystkimi kategoriami. Thomas, który kogoś mi przypomina z twarzy, podobno przybrał na wadze i występuje czasem na Rzeszowszczyźnie. Paniena z wanny to chyba Małgorzata Kosik – twarz lat 90. Była wszędzie, zwłaszcza w niesławnym zespole Taboo. Zważcie na ostro alternatywny sposób kręcenia Halyny – taki Gregg Araki z Krotoszyna – i przegląd 90sowej mody. Syntetyczne tekstylia i inne łakocie. Dla fetyszystów: logo TV Wisła!
NIE MYTY WŁOS LUB WŁOSA BRAK
Dźwięki dla fanów plecaka typu kostka (naszywki: Mary Jane, pacyfa, „Nienawidzę siebie i chcę umrzeć”), drewnianych koralików i krótkich gaci do glanów opiętych na masywnych łydach, muszą być. Tak naprawdę padło na Kangaroz, bo udostępnili video, ale równie dobrze mógłby pojawić się tu Ocean, Voytek, Crew albo inne wyluzowane chłopaki, które lubią granie z pazurem i bez zbędnej napinki, co nie? Poznasz ich po tym, że noszą na głowie różki i futuro okulary i że ich bezpretensjonalna wakacyjna nuta od razu idzie do kosza z płytami za 3 zł. Nawet jeśli kowerują Just 5 albo coś z równym jajem, to spoko kolesie! Zajebiste granie, stary! Ustawiłam sobie głośniki na tryb „kanał ściekowy” (tak, jest taki) i wytrzymałam bezczeszczenie miłego, pogodnego przeboju EMF. Na wysokości 2002 było tego dużo. Kto nie kupował, ten miał rację.
PRZAŚNO
Norbi reprezentuje trójcę pokracznych raperów polskich – poza nim lśnili KASA i Yaro. Pamiętam, że w podstawówce pewna dziewczyna rozważała zakup płyty KASY, ale w końcu się rozmyśliła i wybrała chyba Tic Tac Toe. Ci nieśmieszni kabareciarze wydawali jedną ignorowaną płytę za drugą. Norbi skończył komentowany na Last.fm: „Norbi rządzi, bo ma na imię tak jak mój chłopak” i gra czasem na imprezach dla miłośników takiego właśnie lżejszego repertuaru. KASA napisał wspomnieniowy szkolny przebój . Yaro opamiętał się i został producentem.
ZMOKŁY GABRYJEL
Gabriel Superstar, proroczy chłopak, pojawił się ze swoją gitarą zanim przyszli HIM i Tokio Hotel i przewidział wszystko – chrypkę do uwodzenia młodzieży, ociekające koszule, hity w sam raz na wspomnienie ogniska po zakończeniu ósmej klasy. Wszystkie dziewczęce kolana właśnie miękną. Gabriel zaliczył mikro-comeback, kiedy jakiś czas temu Polska dowiedziała się, że podobnoż musi grać na ulicy, ale podobno wcale nie musi, tylko lubi. Niektórzy pewnie do tej pory słuchają sobie kopiąc doły i kiedy nikt nie słyszy.
Tekst: Olga Drenda
More
From VICE
-

(Photo by Jerritt Clark/Getty Images for Neon Carnival) -

Whoop -

Photo courtesy of Apple TV+
