Munch Munch są młodzi i zdolni. Byli z Bristolu, są z Londynu. Na scenie grają na dziwnych instrumentach: dwóch perkusjach, cymbałkach, organach Hammonda czy innych, których nazwy nie umiem wymówić. W Warszawie dali znakomity popis swoich umiejętności, co mogliśmy zobaczyć dzięki British Council i Front Row Heroes. Wywiad nastąpił gdzieś w przerwie miłej pogawędki, między jednym a drugim gryzem leczo za kulisami CSW.
Co zapamiętacie z Polski?
Videos by VICE
Richard: 12- godzinną podróż vanem.
Tom: To najzimniejsze miejsce, w którym do tej pory byliśmy.
Richard: I najgorętsze też.
Sarah: Ludzie byli świetni, dawno się nie bawiliśmy tak dobrze.
W czasie koncertu powiedzieliście, że jesteście z Londynu, a czytałam, że jesteście z Bristolu, Wasz Myspace mówi nawet, że jesteście z Bristolu, USA. Więc o co właściwie chodzi?
Jack: Wszyscy studiowaliśmy w Bristolu.
Richard: Tam powstawały nasze pierwsze rzeczy. To były nasze czasy zespołotwórcze. A im częściej jesteś za granicą, tym częściej mówisz, że jesteś z Londynu. W sumie każdego wieczoru mówimy co innego.
Jutro powiecie na przykład, że jesteście z Szanghaju. A jak się poznaliście?
Sarah: Spotkałam Richa i Toma na koncercie w Londynie. Jakoś skojarzyli mnie z Bristolu, więc podbili do mnie.
Richard: A ja mieszkałem jakiś czas z Jackiem, Jamesa spotkaliśmy kilka lat później, przez moją dziewczynę. James wtedy popadał w obłęd!
James: Tak, wtedy kupiłem ich 7″ i słuchałem jej w kółko, byłem naprawdę wielkim fanem. Poszedłem kiedyś na jakąś imprezę i ktoś powiedział: – Ej, przyszli Tom i Richard z Munch Munch! Nie mogłem wykrztusić z siebie słowa, ciągle powtarzałem tylko: -Kocham wasze siódemki! Pomyślałem, że nigdy więcej nie będą chcieli ze mną gadać.
Tom: Potem szukaliśmy basisty i napatoczył się James, który właściwie nie grał wcześniej na basie.
James: … jak pewnie dało się zauważyć.
Spoko, widziałam gorszych. Ja jestem na pewno gorsza, nie martw się. Czyli nie znaliście Roberta Bęzy, kolesia, który robił te zajebiste wizuale na Waszym koncercie. Ale coś innego Was łączy z Polską. Jest ten koleżka z Polski, Alex Ostrowski,który zaprojektował Wasze logo.
Richard: On jest Anglikiem, tylko jego rodzice są Polakami, nie, jego dziadek.
A. On ma kapelę, która ma polską nazwę, Kotki Dwa. To jest cytat z takiej polskiej kołysanki.
Wszyscy: To chyba szczyt jego polszczyzny. On mieszka w Bristolu.
A w jakich miejscach poza Europą graliście?
Tom:… tutaj czuję się prawie jak poza Europą, podróż trwała tak długo (hahahihi). Mieliśmy szczęście grać w tym roku w Stanach na festiwalu SXSW.
Wolicie grać w klubach, czy na festiwalach?
Tom: Nie graliśmy na wielu festiwalach, właściwie dopiero na jednym. Ja wolę grać w klubach.
Wszyscy: Taaa, wtedy słowem – wytrychem jest „pijany”.
Czytałam gdzieś, że graliście parę koncertów w synagogach, jak tam wasz koszernyfan klub?
(Grupowy chichot) Tom: Niee, zmyśliłem to.
Ej, niezłe, dałam się nabrać. A gdzie chcielibyście zagrać, jeśli mielibyście okazję?
Tom: W Japonii! Jest taki festiwal na górze Fuji, to byłoby świetne miejsce.
Sarah Louise: Ja chciałabym zagrać w LA, to przez to, że graliśmy z Abe Vigodą w zeszłym tygodniu.
Teraz będzie mały quiz. Kto pierwszy określił was„zwariowani jak nietoperze gówno”!
Tom: Najpierw to było w NME, potem ktoś to powtórzył.
Bingo! A kto użył określenia „nowi Klaxons”?
Richard: Wszyscy tak mówią. Pewnie też NME, gdzie porównywali nas do „akustycznych Klaxons spotykających Charlotte Church*”. Niech lepiej wybiorą coś jednego!
Tom: Porównują nas do Klaxons, bo śpiewamy wysokimi głosami, ale poza tym, nie widzę większych podobieństw. Nie jesteśmy ich jakimiś znowu wielkimi fanami.
A czego jesteście wielkimi fanami?
Jack: O Jezus. Co tam jest teraz na tapecie? Beatlesi. Elton John. Beach Boys, The Boredoms. Tego słuchamy w vanie.
Z jakimi artystami graliście do tej pory i jak to wspominacie?
Richard: Abe Vigoda, Dirty Projectors… mamy do nich prawdziwy szacun.
James: Jeszcze Marnie Stern jest niesamowita na scenie, wali takie teksty, naprawdę najbardziej od czapy, jak się da. Odkłada gitarę i zaczyna się zastanawiać: a co by było, gdyby… Na przykład, „-Wyobraźcie sobie, że jest kobieta, która urodziła dziecko, łapie je tak (wyciąga ręce między nogi) i myśli sobie ‘-O, co to takiego? Może użyję tego jak sztucznego penisa?’”. Publiczność w ogóle tego nie czaiła!
Teraz pytanie, którego sama nie wymyśliłam. Jaki jest wasz najbardziej zgubny nałóg?
Tom: Taa, ja odpowiadałem na to pytanie w jakimś portalu**. Nie wiem, może fast food?
* Charlotte Church – niegdyś cudowne dziecko brytyjskiej telewizji, obecnie dziewoja obdarzona biustem i sopranem sięgającymi wysoko ponad (górne) C.
** W oryginale, w Spinnerze z 2 listopada 2010.
Zobaczcie świetne foty Pegaza z koncertu i w oldschoolowej scenerii pokoi gościnnych CSW.
Rozmawiała: Helena Marzec
More
From VICE
-

Photo by Clayton Call/Redferns -

Screenshot: Konami -

Pictures by Federico Vespignani -

Screenshot: Rockstar Games, Bloomberg